Wstęp. Zarządzanie strachem i przemysłem bezpieczeństwa. Władza i kontrola społeczna w społeczeństwie mas
Sto lat od wybuchu pierwszej wojny światowej i siedemdziesiąt lat po zakończeniu drugiej w Europie i na świecie ład społeczno-polityczny zmienił się radykalnie, ale wciąż giną ludzie w konfliktach zbrojnych, wydatki na zbrojenia osiągają rekordowe poziomy i pojawiają się wciąż nowe konflikty militarne. Towarzyszą temu codzienne komunikaty mediów o czyhających wokół zagrożeniach i konieczności dodatkowych wydatków oraz podejmowania starań politycznych na rzecz zwiększenia bezpieczeństwa narodowego.
Zgodnie z tezą Ulricha Becka, który twierdził, że poczucie niepewności, braku bezpieczeństwa, wrażenie życia w chaosie są stałym elementem społeczeństwa ryzyka, nie da się zneutralizować tych odczuć bez strukturalnych zmian społeczeństwa. Elity rozchwianego i pozbawionego nadzoru ze strony obywateli systemu politycznego wcale jednak nie mają zamiaru zredukować istniejącego poziomu niepewności i ryzyka. „Ryzyko i nierówność społeczna, a nawet ryzyko i panowanie, ryzyko i władza to dwie strony jednego medalu” [1] twierdzi Beck. W tym ujęciu niepewność i sprawne zarządzanie strachem mogą być przydatnym narzędziem kontroli społecznej i sprawowania władzy.
Jest to szczególnie skuteczny sposób na kontrolę i manipulację na dużą skalę w społeczeństwie, które jest bierne, wycofane z życia publicznego, prezentuje niski poziom aktywności obywatelskiej, pozbawione jest na co dzień otwartej i szerokiej debaty społecznej. Mówiąc językiem Charlesa Wrighta Millsa, zarządzanie strachem zapewnia komfort władzy zwłaszcza w „społeczeństwie mas”, w którym przetwarzanie opinii w działanie podlega kontroli oficjalnych instytucji i korporacyjnych mediów. W modelowym „społeczeństwie mas” przedstawiciele wyposażonych we władzę instytucji przenikają do różnego rodzaju kręgów społecznych, ograniczając niezależność opinii publicznej oraz wpływając na panujące i uznawane opinie społecznie. Jak pisał Mills, człowiek w „społeczeństwie mas”
nie formułuje swych pragnień – są one podsuwane z zewnątrz. Znajdując się zaś w masie traci wiarę w siebie, cechującą istoty ludzkie, jeżeli ją kiedykolwiek posiadał. Albowiem życie w społeczeństwie mas zaszczepia człowiekowi poczucie niepewności swej sytuacji i rodzi bezsilność, sprawia, że ludzie czują ustawicznie nieokreślony niepokój. Życie takie oddziela jednostkę od mocnej grupy, niszczy trwałe normy grupowe. Nie mając przed sobą jasno wytkniętego celu, człowiek z mas zatraca sens swego istnienia [2].
Społeczeństwo polskie jest obecnie wręcz modelową ilustracją teoretycznego konstruktu Millsa i ma wiele cech typowego „społeczeństwa mas”. Dodatkowo efekt rozbicia i zagubienia wzmacnia rekordowo niskie zaufanie społeczne. Kultura zaufania zawsze obniża napięcia i konflikty, wzmacnia więzy między ludźmi. W Polsce w dobie „realnego kapitalizmu” mamy jednak raczej do czynienia z atmosferą powszechnej nieufności, która sprzyja kulturze autorytarnej, represyjnym projektom politycznym, wymuszaniu zgody na zaostrzenie przepisów prawa karnego i promuje w polityce środowiska populistyczne, oferujące czarno-białą wizję świata.
Medialne „niusy” o zagrożeniach terroryzmem, toczących się wojnach, zagrażających Polsce konfliktach zbrojnych czy wzrastającej przestępczości z pewnością utrudniają budowanie kultury zaufania i otwartości wobec innych ludzi. Czy jednak są szanse na stworzenie bardziej racjonalnej, pokojowej i odrzucającej prymat wydatków na zbrojenia polityki? Czy moda na paramilitaryzm w Polsce to tylko niewinna zabawa, czy też przejaw kultury autorytarnej? Czy w dobie dominacji „bezpieczeństwa” nad „wolnością” musimy się godzić na kolejne ograniczanie praw obywatelskich? Czy nacjonalistyczne fobie i sztuczne podziały, wywoływane przez rządy i przywódców religijnych, można zastąpić oddolnymi porozumieniami między społeczeństwami? Czy we współczesnym świecie strach musi nam stale towarzyszyć? Czy można sobie wyobrazić politykę inną niż manipulacja emocjami społecznymi oraz podsycanie obaw i uprzedzeń wobec wyimaginowanych wrogów?
Te i wiele innych pytań stawiają autorzy artykułów zamieszczonych w prezentowanej książce. Są one bardzo aktualne w czasach, kiedy pod pretekstem wszechobecnych zagrożeń obcina się wydatki socjalne, a zwiększa kwoty wydawane przez państwo na „przemysł bezpieczeństwa”; kiedy ogranicza się prawa obywatelskie oraz rozszerza skalę inwigilacji i nadzoru ze strony aparatu represji; kiedy relacje między państwem a społeczeństwem wiążą się z naruszaniem zdobyczy ruchów demokratycznych minionych dwustu lat. W epoce Snowdena nie jest to jedynie przedmiot debaty akademickiej, ale sprawa dotycząca nas wszystkich.
Rządy na całym świecie robią, co mogą, by oduczyć obywateli cenienia swojej prywatności. Litania do znudzenia powtarzanych banałów przekonała ludzi, że powinni tolerować poważne naruszenia swojej sfery prywatnej; te uzasadnienia okazały się tak skuteczne, że władze gromadzą wielkie ilości danych o tym, co obywatele mówią, czytają, kupują i robią – z kim – a oni tylko temu przyklaskują [3].
Obrońcy represyjnych praktyk aparatu państwa lansują płytki banał, zgodnie z którym „ludzie uczciwi, niewinni i postępujący zgodnie z prawem nie mają nic do ukrycia i nie mają powodów do obaw”. W praktyce jednak sami twórcy tych represyjnych praktyk strzegą jak mogą wszelkich informacji, które mogłyby ukazać ich aktywność w szerszym świetle. Kiedy bowiem władza mówi o „bezpieczeństwie narodowym”, zazwyczaj chce ukryć jakieś wątpliwe moralnie działania przeciwko społeczeństwu. Natomiast kiedy słyszymy o „tajemnicy państwowej”, której nie może poznać opinia publiczna, chodzi najczęściej o ukrycie półlegalnych i nielegalnych działań ze strony aparatu państwa.
Problem w społeczeństwie polskim jest szczególnie dokuczliwy – liczba podsłuchów policyjnych, zapytań służb o bilingi czy miejsce logowania telefonu komórkowego jest najwyższa wśród wszystkich krajów Unii Europejskiej. Tego typu praktyki są poza jakimkolwiek nadzorem obywatelskim.
Dlatego przekazywana książka może być interesująca nie tylko dla adeptów socjologii, nauk politycznych czy badaczy kultury, ale dla wszystkich aktywnych obywateli i krytycznych obserwatorów sfery publicznej.
Wrocław, maj 2015
[1] Ulrich Beck, Społeczeństwo światowego ryzyka. W poszukiwaniu utraconego bezpieczeństwa, tłum. Bogdan Baran, Scholar, Warszawa 2012, s. 204.
[2] Ch. Wright Mills, Elita władzy, b.tłum., Ignacy Rafelski (oprac. i red.), Książka i Wiedza,Warszawa 1961, s. 424.
[3] Glenn Greenwald, Snowden. Nigdzie się nie ukryjesz, tłum. Barbara Gadomska, Agora, Warszawa 2014, s. 209.
Autorzy tomiku:
Piotr Żuk, Paweł Żuk, Ariel Modrzyk, Wojciech Modzelewski, Piotr Rymarczyk, Michał Piekarski, Mariusz Baranowski, Sławomir Czapnik, Grzegorz Omelan, Karolina Wojtasik
Redaktorzy naukowi: Piotr Żuk i Paweł Żuk
Oficyna Naukowa
Rok wydania: 2015
ISBN 978-83-64363-22-1

















